WARUNKOWE SZCZĘŚCIE

„Wyśpię się po śmierci” …tylko żeby tak nie było z Twoim szczęściem.
Jak skończę studia. Jak dostanę pracę. Jak wyjdę za mąż. Jak urodzę dziecko. Jak kupię dom. Jak sprzedam dom. Jak będę zarabiać więcej, częściej latać na wakacje, więcej spać, mniej pracować… poczuję szczęście. Znasz to? Założę się, że każdy z nas w swoim życiu wypowiedział lub pomyślał te lub podobne słowa. I co najgorsze, po spełnieniu jednego z tych warunków automatycznie stawialiśmy sobie kolejny… nie czując wcale szczęścia.

Dlaczego to sobie robimy?
Bo poniekąd do tego programuje nas świat. Mniej lub bardziej intencjonalnie rodzice, nauczyciele przekazują nam, że konkretne zachowania wpłyną na nasze odczuwanie szczęścia i ogólne zadowolenie z życia. Media bombardują nas reklamami i programami, w których następna rzecz, kolejne działanie, czy nawet piękna przygoda, sprawią, że poczujemy szczęście i błogość. I w pewnym momencie zapominamy, czy to naprawdę my i to, co dla nas ważne, czy tylko odhaczamy jakąś powszechną listę podpunktów szczęścia.

Nazwij to mindfulness. Ja powiem: chrześcijaństwo.
Jestem ogromną zwolenniczką podejścia mindfulness w życiu, a na drugie imię powinnam mieć „Dobrostan”, ale fakty są takie, że to właśnie w religii chrześcijańskiej znajdziemy najwięcej rynienek, którymi spłynąć może na nas błogie poczucie szczęścia, bez nieustannej potrzeby warunkowania go.
Bo chrześcijaństwo to historia o miłości. Do Boga, Bliźniego. I swojego życia. Jeśli nie pokochasz każdego dnia swojego życia, jeśli się nim nie zachwycisz, to zawsze będziesz w kołowrotku spełniania warunków swoich i świata.

Flp 4, 4-7
I tam nie ma ani słowa o spełnianiu warunków, po prostu ZAWSZE. Bo wbrew temu, co oczekujemy, szczęście przyjdzie do nas, a raczej my je zaczniemy odczuwać, gdy odpuścimy sobie szaleńczy pościg. I tu nie chodzi o to, by nie mieć marzeń, celów, planów, ale żeby nie uzależniać swojego szczęścia od ich realizacji, bo to tylko pogoń za własnym ego.
Wstań rano i doceń to, co masz… nieidealne, ale Twoje życie. Uciesz się – tak po prostu – nie szukając szczególnego powodu.

Mt 18,3
Lepszej rady nie znajdę. To bezgraniczne zaufanie, że Ktoś nad tym wszystkim czuwa, a ja mogę po prostu robić swoje i cieszyć się życiem. Obserwowanie dzieci uczy co tak naprawdę jest w życiu istotne. Dziecko jest zawsze tu i teraz, nie wybiega myślami w przyszłość, tylko chłonie chwilę obecną i dlatego tak często jest uśmiechnięte, i dlatego jest tak zanurzone w zabawie, i dlatego tak ciężko czasami go oderwać do innej czynności, bo to, co teraz jest ważne.

Czy zatem to całe szczęście to łatwa sprawa? Ależ oczywiście, że nie! Jednak wydaje się, że im mniej się nad nim będziemy zastanawiać, tym szybciej je poczujemy. Czego sobie i Państwu życzę.