inne

7. #kochaćtoznaczywymagać

Wielki Post to czas, który przez swój związek z postanowieniami odnosi nas do refleksji na temat wymagań i stawiania granic w wychowaniu młodego człowieka. W mnogości systemów pedagogicznych mamy możliwość wybrać od tych najbardziej surowych do pozbawionych reguł i jasnych zasad. Zdaje się jednak, że żadna skrajność – również w tym przypadku – nie jest właściwą ścieżką. Jak uwrażliwić dziecko na dobro i zło? Jak kształtować jego postawy i który system wychowania przyjąć, aby nie skrzywdzić młodego człowieka? Chrześcijański! Tylko co to znaczy…

W dobie „bezstresowego” wychowania stawianie jakichkolwiek wymagań traktowane jest niejednokrotnie jako niepotrzebne represjonowanie dziecka. Z drugiej jednak strony, każdy człowiek potrzebuje pewnych norm, zasad i wzorców zachowań, aby wykształcić poczucie bezpieczeństwa – konieczne do zrównoważonego rozwoju. Zatem, z punktu widzenia chrześcijańskiego modelu wychowania wyrażenia „bezstresowe” i „wychowanie” stoją wobec siebie w opozycji i sprzeczności. Wychowanie bowiem, to umacnianie mocnych stron, dojrzałych zachowań oraz przezwyciężanie lenistwa, naiwności, słabości i ignorancji. W myśl za tym kształtowanie właściwych postaw nie jest możliwe bez rezygnacji z doraźnych przyjemności. Każdy system pedagogiczny, który jest „miły”, który mówi o nagrodach, a pomija rolę kar i odpowiedzialności, jest także naiwny, a w dłuższej perspektywie błędny.

Idąc dalej, można powiedzieć śmiało, że dobrze wykorzystane cierpienie (i brak) to środek wychowawczy, który otwiera oczy i uczy odróżniać dobro od zła. Naszym zadaniem – zadaniem wychowawców – jest tak towarzyszyć dziecku, by bolesna informacja mogła stać się mobilizacją i punktem wyjścia w rozwoju ku dobremu.

Wychowanie chrześcijańskie oprócz miłości i personalizmu, które są fundamentami, wspiera się także na dostrzeganiu związków między błędem a konsekwencjami i co za tym idzie egzekwowaniu naturalnych konsekwencji popełnionych błędów. Każdą porażkę można przekuć w sukces – nie sztuczny, zakłamany, ale prawdziwy, bo każdy błąd może stać się pierwszym krokiem do nowych rozwiązań i nauki.

By jednak nie popaść w nadmierny rygoryzm, po środku trzymać nas powinna złota zasada wychowania chrześcijańskiego. Naszym zadaniem jest pomagać dziecku, by odkrywało, że nasz trud wychowawczy oraz jego praca nad samowychowaniem są zawsze motywowane Miłością.

Korygowanie błędów ortograficznych
to nie cenzura, ale ograniczanie ignorancji,
a sankcje za kłamstwa to nie łamanie wolności słowa,
lecz ograniczanie przewrotności.
/ks. Marek Dziewiecki, Kochać i wymagać. Pedagogia Ewangelii/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *